#ZARZĄDZANIE - Odpowiedzialność. A co to, zupa z Azji?

Dodano 8.2.2018

        Dzisiejszy artykuł jest wypadkową moich przemyśleń po tym, jak padłam ofiarą niekompetentnego managera… W takich sytuacjach zastanawiam się, czy to ja jestem przewrażliwiona i oczekuję zbyt wysokiego poziomu obsługi klienta czy stanowisko „manager” przestało już mieć cokolwiek wspólnego z jego pierwotnym sensem i znaczeniem.

        Według  wszechwiedzącej Wikipedii manager to „każda osoba, która podejmuje decyzje, lecz najczęściej używa się tego wyrazu dla określenia osoby, która jest zatrudniona w różnych przedsiębiorstwach lub organizacjach i realizuje lub uczestniczy w procesie zarządzania. Menedżerowie jako przedstawiciele kadry zarządzającej cechują się poczuciem odpowiedzialności, strategicznego myślenia i przewidywania”. I to jest definicja, z którą jestem w stanie się zgodzić. Nie wiem, kiedy powstała maniera, aby każdy awansowany specjalista stawał się nagle managerem siebie samego – bo nie mając zespołu, kim w zasadzie zarządzać?

Wracając do mojej historii, case prosty jak budowa cepa. Firma świadcząca usługę nie dotrzymuje terminu i nie dopełnia umowy, która dla mnie jako klientki ma ogromne znaczenie w kontekście kolejnych planów i organizacji czasu.

Wróćmy teraz do trzech przymiotników z definicji:

- przewidujący – manager firmy bazując na swoim doświadczeniu powinien przewidzieć, że nie dopełni umowy na czas oraz znaleźć alternatywne rozwiązanie. Jeżeli, pomimo podjętych starań, to by się nie udało, ma obowiązek poinformować mnie o sytuacji, zanim nadejdzie termin finalizacji umowy. Jak to mówią „rozmasować sytuację”, zamiast stawiać mnie przed faktem i czekać z założonymi rękami, aż się „uruchomię”. Dla mnie brak informacji o opóźnieniu oznaczał kombinację alpejską związaną z zsynchronizowaniem grafików całej rodziny, frustrację i zawód.

- myślący strategicznie – gdyby manager firmy myślał strategicznie, nie doprowadziłby do sytuacji niedopełnienia umowy, zaproponował alternatywne rozwiązanie, przewidział konsekwencje oraz utracone korzyści (w związku z zaistniałą sytuacją nie polecę firmy nikomu więcej, a na pewno bym to zrobiła, gdyby sprawa została profesjonalnie załatwiona).

- odpowiedzialny – i tu następuje kumulacja mojej opowieści… Gdzie zaczyna się, a gdzie kończy odpowiedzialność managera za powierzone zadanie i zespół?

Jak dla mnie zaczyna się na początku (zadziwiający fakt :)) i nie kończy, dopóki wynik nie zostanie dowiedziony lub nie upłynie założony termin. Jeżeli członek zespołu, którego jestem liderem, popełnia błąd, to jestem za niego współodpowiedzialna, bo być może:

  1. nie został on odpowiednio wdrożony / przeszkolony / przygotowany;
  2. zadanie było zbyt trudne / zbyt łatwe / niedostosowane do predyspozycji;
  3. pracownik nie był wystarczająco zmotywowany.

W każdym z powyższych procesów manager powinien odegrać swoją rolę – na etapie rekrutacji, szkolenia oraz delegowania zadań, więc jest współodpowiedzialny za porażkę zarówno przed przełożonymi, jak i klientem i nie może nie poczuwać się do odpowiedzialności. Jeżeli sytuacja będzie wymagała wyciągnięcia konsekwencji wobec pracownika, oczywiście należy to uczynić w rozmowie w cztery oczy, ale pierwszy „strzał” prawdziwy manager „bierze na klatę”.

               A co zrobił manager firmy, którą zatrudniłam? Zrzucił winę na zespół, na podwykonawców i częściowo na mnie jako klienta. Był zaskoczony i oburzony moim „uruchomieniem się”, nie miał konkretnego planu naprawczego. Poczułam się, jakby ktoś próbował mnie oszukać i sprawdzić, czy nie zauważę. Być może myślicie teraz, że nie mam litości i jestem bezduszna. A co, jeśli identyczna sytuacja miała już kiedyś miejsce?

Ponawiam zatem pytanie, gdzie i kiedy kończy się odpowiedzialność managera?

Czy istnieje jeszcze jakiś kodeks wartości czy określenie manager to już tylko wyświechtany banał?

 

Photo by NeONBRAND on Unsplash

Skontaktuj się z nami:

695 690 540

dsedek@candoconsulting.pl